Zanim zaczniesz czytać, włącz TO♥ .... Ten rozdział cały będzie poświęcony tej dwójce :*
Miłego czytania życzę ;)
*Logan*
-Ehh, 20 po 2... Posiedzę tu jeszcze chwilę... Może warto... -pomyślałem.
Siedziałem na murku fontanny, wpatrując się w ziemię. W mojej głowie kłębiło się tysiące zakończeń tego spotkania ...Albo mnie wyśmieje, albo na mnie nawrzeszczy, a może nawet ponownie mnie spoliczkuje. Nawet jeśli, to wiem, że warto. Marzę tylko o tym, żeby mi wybaczyła. Ja, dureń, dopiero wczoraj doszedłem do tego, że ta dziewczyna znaczy dla mnie coś więcej. Więcej? Ja ją kocham !
Nie, zaraz ...
Coś mi chyba odbija. Przecież ja jej w ogóle nie znam... Chociaż czuję jakby moja wola, kładła się u jej stóp... Co ja pierdole!?
Ze mną naprawdę jest coś nie tak. Czekam tutaj 30 minut na dziewczynę, jest jakieś 20% szans, że w ogóle przyjdzie, a ja nawet nie mam ochoty stąd iść... Cały czas mi się wydaję, że zaraz tu będzie.. Ale ja się zmieniłem... To przez nią... Ciągle się zmieniam.
Przypadkowo podniosłem wzrok... W odpowiedniej chwili, bo brunetka właśnie zmierzała w moim kierunku. A jednak przyszła...
Uśmiechnąłem się w głębi duszy. Dziewczyna usiadła obok mnie z wzrokiem mordercy, oczekując na jakikolwiek ruch z mojej strony.
- Słuchaj... Nie wiem jak to powiedzieć, ale... Przepraszam. To był odruch, nigdy wcześniej nie obchodziłem się tak z dziewczynami...
- Tak czyli jak?! Bez seksu?!
- No... Nie o to chodzi... Po prostu, żadna dziewczyna mnie tak nigdy nie traktowała i nie biła w twarz... W dodatku tak mocno i... Naprawdę nie wiem co mi odbiło..Może... po prostu się zakochałem? -powiedziałem, a jej oczy automatycznie się rozszerzyły, wstała z murka i zdenerwowanym krokiem ruszyła w stronę swojego domu. Szybkim krokiem podszedłem do niej i złapałem delikatnie za ramię. Dziewczyna bez odwracania, strzepała moją rękę ze swojego ramienia i szła dalej.
-Czekaj! -krzyknąłem.
Nie odwróciła się ... Zebrałem w sobie wszystkie siły i po chwili zacząłem śpiewać.
Don't know if I'm wrong
Don't know if I'm right
Don't know if I should say it
Or keep it inside
Dziewczyna szybkim ruchem odwróciła się w moją stronę i z otwartą buzią wpatrywała we mnie.
Just what is this feeling
That's growing in me?
Could it be possible
That love was set free?
It's just I know, in my heart is real
And that I know, it's love I feel
When I searched I found answers to my loneliness
And this dream that we're living is real
Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Stała na przeciwko mnie z zamkniętymi oczami i bólem wymalowanym na twarzy. Podszedłem delikatnie do niej i stanąłem niemalże kilka centymetrów od jej klatki.
Powoli podniosłem kciuka do jej policzka i otarłem łzy.
Otworzyła oczy i wpatrywała się prosto w moje. Była taka piękna.
Widziałem w jej ruchach wahanie, lecz po chwili objęła mnie i mocno się wtuliła.
Owinąłem ramiona wokół jej talii i mocno do siebie przycisnąłem.
Czy to oznacza, że mi wybaczyła?
-Dlaczego płaczesz?
-Moi rodzice, zawsze śpiewali mi tą piosenkę, a-a teraz Ty ją zaśpiewałeś i... -zająknęła się.
-I co? -spytałem delikatnie.
-I przypomniałam sobie, że została-am sama... -wyszeptała i ścisnęła w pięściach, materiał mojej koszulki na plecach.
-Nie jesteś sama. Ej masz przyjaciół... Znajomych i... i mnie -zająknąłem się lekko.
Nie chciałem zniszczyć tej chwili... Była zbyt piękna, ale nie chciałem też, żeby Lucy płakała.
Nienawidzę tego.
-Chce wrócić już do domu... -wyszeptała odsuwając się ode mnie.
-Dobrze choć odprowadzę Cię ....
Po piętnastu minutach drogi, dotarliśmy pod jej dom. Stanąłem na schodkach pod drzwiami, kiedy ona przez załzawione oczy, próbowała trafić kluczykiem do zamka. Zaśmiałem się cicho , odebrałem jej klucze i otworzyłem drzwi. Uśmiechnęła się do mnie szeroko i przybliżyła się do mojej twarzy...
Pocałowała mnie delikatnie w policzek i się odsunęła.
-Odezwę się...-wyszeptała i zniknęła za drzwiami....
Mam taką nadzieję! -pomyślałem i zacząłem skakać z radości.

Oo świetny rozdział, oni są tacy uroczy *o*
OdpowiedzUsuńKocham ten blog ;p
pozdrawiam i do nexta <3