Zayn POV:
Przebudziłem się i od razu wzrokiem próbowałem odszukać Pezz. Na szczęście leżała tuż obok.
Miałem koszmar. Straszny koszmar. Śniło mi się, że Perrie próbowała zrobić sobie coś strasznego tylko dlatego, że zamiast odpowiedzieć jej że ją kocham, uśmiechnąłem się. Tylko przez takie głupstwo.
Teraz przez jej chorobę, będę musiał uważać na swoje słowa. Będę musiał uważać na wszystko.
Pezz co chwilę przekręcała się na boki. Mam nadzieję, że nie dręczą ją takie koszmary jak mnie.
Chciałem żeby dziewczyna, czuła się przy mnie bezpieczna. Ale nie wiedziałem co mam ze sobą robić, kiedy patrzyła na mnie swoimi ślicznymi oczami. Kiedy uśmiechała się do mnie, najcudowniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałem. Ona była idealna w każdym calu. Nie było sekundy, żebym o niej nie myślał, po prostu się nie dało.
-Hej Zi. -usłyszałem cichutki głos obok mnie.
Przekręciłem głowę i zobaczyłem uśmiechniętą Perrie
-Witaj Księżniczko. -po wypowiedzeniu tych słów, na twarzy dziewczyny pojawił się piękny uśmiech.
Uwielbiałem sprawiać, że na twarzy Pezz pojawiał się ten uśmiech, ten wyjątkowy uśmiech.
-Jak się spało? -spytałem odwracając się w jej stronę.
-Dobrze, a Tobie?
-Też.-wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
Perrie głośno się zaśmiała. Złapała moje policzki w palce i zaczęła nimi potrząsać.
Robiłem przy tym głupie miny, dzięki którym uśmiech nie schodził z jej twarzy.
W pewnym momencie złapałem ją za biodra i uniosłem do góry. Wyglądało to coś na kształt samolotu, dopóki dziewczyna nie spadła na mój tors. Jęknąłem cicho, kiedy jej kolano spotkało się z moim kroczem.
-Przepraszam Zayn! -wrzasnęła.
Zacząłem się cicho śmiać i przyciągnąłem ją w mocnym uścisku. Tego mi brakowało. Tego głośnego śmiechu i tych pięknych, błękitnych oczu.
Codziennie chciałbym taki poranek.
-Nic się nie stało Kotek. -uśmiechnąłem się.
-Mraauuu.-zaśmiał się dziewczyna i położyła głowę na moim torsie.
Opierała się głową tak, aby dobrze patrzeć mi w oczy.
Ten kontakt wzrokowy robi się niebezpieczny !
-Co będziemy dzisiaj robić? -spytała po chwili ciszy.
-A na co masz ochotę? -poruszałem śmiesznie brwiami.
-Zboczeniec! -zaśmiała się.
-Tylko Twój! -powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
-Śniadanko? -zapytała.
-Śniadanko.
***
Lucy POV:
Wstałam bardzo wcześnie, jak na moją osobę. Nie mając co ze sobą zrobić, poszłam do pokoju Zayn i zabrałam jego laptopa. Miał założone hasło, ale odgadnięcie było najprostszą rzeczą na świecie.
Wpisałam "Perrie" i już po chwili ukazała mi się tapeta. Uśmiechnięty Zayn i siedząca na jego plecach Perrie. Dlaczego ja nie mogę sobie kogoś znaleźć? Zawsze przypieprzają się do mnie sami idioci !
Zalogowałam się na Twittera i odczytywałam wiadomości od znajomych. Jedna osoba mi nie pasowała.
-Znowu ten dupek? -krzyknęłam.
Czego on ode mnie chce?
Otworzyłam wiadomość i zaczęłam czytać.
No nie wierzę! On chce się ze mną spotkać!? Sama nie wiem...
Jest dość ładny...
Zobaczyłam na datę. Wysłał tą wiadomość 3 minuty temu !
Nie wiedziałam, co mam robić.
Musiałam się dobrze zastanowić !
***
Zayn POV:
Po śniadaniu umyliśmy naczynia, w dość zabawny sposób. Chlapaliśmy się wodą i pijaną, ale nie było tak strasznie. Siedząc w salonie, bawiłem się końcówkami włosów Pezz, a ona co chwile chichrała się opowiadając mi jakieś nie stworzone historie. Nie wiem co jej się stało, ale bardzo chcę, żeby częściej się uśmiechała i żeby była taka wesoła. Z zamyśleń wyrwał mnie głos dziewczyny.
-O czym tak rozmyślasz? -pokiwała śmiesznie brwiami.
-Tak sobie myślę, co możemy robić, żeby się nie nudzisz... -wymyśliłem na szybko.
-Chodźmy na spacer? -uśmiechnęła się słodko.
-Niech Ci będzie.
Cieszyłem się, że mogę gdzieś z nią wyjść. Byłem w niej zakochany do tego stopnia, że poszedłbym dla niej wszędzie ....


Supeer *-* czytam od poczatku i hak cos to przepraszam ze nie komentowalam od pierwszego rozdzialu ;-; i ogolnie super rozdzial ;)) zayn dostal w krocze.. hahah
OdpowiedzUsuńAha i czy moglabys mnie powiadamiac o rozdzialach an twitterze?? ;))
Usuń@malikowa_27
Ok :)
Usuń