Lucille POV:
Powiedziałam chłopakom, żeby zabrali Malika do jego sypialni.
Coś się stało z nim, odkąd poznał tą dziewczynę. Perrie.
Ale to lepiej. Może ona pomoże mu wyciągnąć z siebie te wszystkie nałogi. Może ona go odmieni.
Kto wie...
Siedziałam koło Perrie i czekałam, aż wreszcie się obudzi. Coś za długo to trwa. To pewnie tylko zwykłe zachłyśnięcie wodą. Ale najważniejsze jest, że ona w ogóle żyje. Nie chce myśleć, co by się z Malikiem wtedy stało. Nie wiem ile się znają, ale chyba się do niej przywiązał.
Jak się obudzi, będę musiała ją przeprosić. W końcu nazwałam ją dziwką i darłam się na nią.
Może się okazać, że będę miała tylko ją, bo tak to praktycznie z samymi chłopakami siedzę.
Od czasu do czasu przybiegał Niall, albo Liam i pytali się co z dziewczyną.
Kiedy już tak bardzo zaczęło mi się nudzić, wzięłam jakąś gazetę i zaczęłam ją czytać...
Nic to nie dało, bo po kilku minutach zasnęłam.
***
Przebudziłam się kilka godzin później i coś wydawało mi się dziwne. Kiedy wreszcie się ogarnęłam, zorientowałam się, że dziewczyny na łóżku nie było.
Zeskoczyłam z kanapy i zaczęłam biegać po całym domu. Nigdzie jej nie mogłam znaleźć. Kiedy zrezygnowana, wchodziłam do kuchni, myśląc nad jakimś dobrym wytłumaczeniem dla Zayna, zobaczyłam ją. Siedziała na blacie kuchennym i piła wodę. Szybko do niej podbiegłam i zaczęłam przytulać. Cały czas patrzyła na mnie zszokowana.
-Dziewczyno nawet nie wiesz, jak mnie wystraszyłaś!-powiedziałam i odsunęłam się od niej.
-Czemu? W ogóle gdzie ja jestem?-spytała lekko zachrypniętym głosem.
-U nas. To znaczy u Zayna i chłopaków...Pamiętasz coś w ogóle?-spytałam.
-Taa. To znaczy pamiętam, że poszłam gdzieś z Zaynem i że pokazał mi taki śliczny wodospad, ale co było dalej to już nie wiem.-powiedziała i spuściła wzrok.
-Jak dobrze, że się już obudziłaś, Malik dostał szału!-zaśmiałam się i usiadłam obok niej.
-To ja już pójdę.-powiedziała i zeszła z blatu.
-Pojebało Cię dziewczyno? Zostajesz u nas.-zaśmiałam się i pociągnęłam w stronę sypialni Malika.
Wpadłam na niezły pomysł. Pociągnęłam ją w stronę "mojego" pokoju. Czasem zostaje u nich na noc, a ostatnio to praktycznie cały czas, wiec mam swój pokój.
Wciągnęłam ją do środka.
-Słuchaj mam nieogarnięte sprawy z Malikiem i muszę się na nim odgryźć okej?
Więc siedzisz tu cicho, ja będę do Ciebie przychodzić.. Po prostu chce się zemścić ...-zaśmiałam się.
-Tak jasne spoko.-odpowiedziała dziewczyna i położyła się na łóżku.
-Okej idę, trzymaj kciuki.
-Trzymam.-uśmiechnęła się dziewczyna, a ja wyszłam.
Zayn to mój przyjaciel, a takie akcje robimy sobie na porządku dziennym. Wiem, że to lekka przesada, ale on nie był lepszy.
Weszłam do jego sypialni, a on od razu do mnie podszedł.
-Przykro mi Zayn. Przestała oddychać, wywiozłam ją do jej domu i położyłam w korytarzu. Tak mi przykro.-spuściłam głowę i śmiałam się w duszy.
Jego jedyną reakcją, były czarne tęczówki i trzask drzwiami.
I po problemie!
***
Minęło trzy godziny odkąd Zayn wyszedł z domu. Zaczynałam się powoli o niego martwić. Nie odbierał telefonów ani ode mnie, ani od chłopaków.
Widziałam w oczach Perrie smutek i przygnębienie. Martwiła się o niego.
Kiedy było koło godziny 23, ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Pobiegłam do nich jak najszybciej mogłam i otworzyłam je.
Moim oczom ukazał się pijany Zayn i jakiś koleś. Zmierzył mnie spojrzeniem,a na jego ustach pojawił się łobuzerski uśmiech.
Nie lubię takich typów!
Wprowadził go do domu, a później od razu do jego sypialni. Perrie brała w tym czasie prysznic, więc nie miałam jak jej tego powiedzieć.
Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą, wiedząc, że Zaynowi nic nie jest.
Chłopaki poszli do swoich pokoi, a ja czekałam, aż ten typek wyjdzie.
-Nieźle się schlał...-zaśmiał się chłopak.
-Tak śmieszne. Cześć.-powiedziałam i otworzyłam "dla niego" drzwi.
-Ej niunia spokojnie. Chcesz żebym już wyszedł?-spytał i przybliżył się do mnie.
-Nie mów do mnie niunia. Nara.-powiedziałam i wypchnęłam go za drzwi, zamykając przy tym zamek.
Jaki dupek!
Perrie POV:
Kiedy wyszłam z łazienki, Lucy powiedziała mi, że Zayn wrócił. Nie wiem dlaczego, ale się o niego martwiłam. Po prostu mam dobre serce.
Tak sobie to tłumacz Perrie!-odezwał się głosik w mojej głowie.
Zignorowałam go. Wyszłam z nowego pokoju, który przydzieliła mi Lucy i zaczęłam szukać sypialni Malika. Nie wiem dlaczego go szukałam, ale strasznie mnie do niego ciągnęło.
Wydawało mi się, że jestem mu potrzebna.
Że ON mnie potrzebuje!
Kiedy weszłam do jego sypialni, od razu podeszłam do jego łóżka. Leżał skulony. Czuć było od niego trochę alkoholu, ale i papierosy.
Nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Położyłam się koło niego delikatnie.
-Perrie.
Wymruczał cicho przez sen i mocno się we mnie wtulił.
Patrzyłam dłuższą chwilę na jego twarz. Był przystojny, miał piękne oczy, usta. Był idealny.
Jakaś cząstka mnie jednak się go bała. Zupełnie nie wiem dlaczego.
Może dlatego, że w ogóle go nie znam?
Siema :>
OdpowiedzUsuńSorry, że wcześniej nie pisałam komentarzy, ale teraz mam dużo na głowie ;/
Rozdział fajny...
I widzę, że wzięłas sobie moją uwagę do serca! :>
Życzę weny.
Love,
Megs xx