niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 9. "Kłopoty z przeszłością"

-Jak to on ?-spytał Zayn.
-Znalazł mnie... Ja tu jestem tylko dlatego, że uciekłam... Uciekłam od niego...-powiedziałam i spuściłam głowę.
-Dobrze, że uciekłaś, a teraz chodź...-powiedział Malik i pociągnął mnie delikatnie za rękę żebym wstała.
-Gdzie idziemy?
-Do Ciebie.
-Ale jak on tam jest? Ja nie chce go widzieć!-wrzasnęłam i wyszarpałam rękę z jego.
-Uspokój się! Jesteś ze mną nic Ci się nie stanie.-powiedział i ponownie splótł nasz palce.
Po co on to robi?
-Jak chcesz...-wyszeptałam.
Chłopak praktycznie ciągnął mnie w stronę domu, bo tak bardzo się opierałam.
-Musimy tam iść?-spytałam.
Staliśmy już przed moim domem, a mnie na samą myśl przechodziły dreszcze.
-Na pewno go już tam nie ma... Możliwe, że w ogóle go tam nie było, a ty tylko Ciołku panikujesz!-zaśmiał się Zayn i stanął przed drzwiami.
-Może i masz rację...-uśmiechnęłam się słabo.
Zayn wszedł pierwszy otwierając przede mną drzwi. Szłam po cichu za nim, cały czas wstrzymując oddech...
Kiedy obeszliśmy wszystkie pomieszczenia i okazało się, że go nie ma, spokojnie poszłam  w stronę mojej sypialni. Otworzyłam drzwi i się przeraziłam.
ON!
Leżał na moim łóżku i kiedy tylko mnie zobaczył, uśmiechnął się głupio.
Zbiegłam jak najszybciej do salonu i wskoczyłam na kolana Zaynowi, który siedział spokojnie na kanapie.
-Co się dzieje Słońce?-spytał.
-On.Tam.Jest.Idzie.Tu!-zaczęłam się jąkać, tylko i wyłącznie dlatego, że się bałam..
Niech nikt sobie nie pomyśli, że to przez to ciałko Zayna!
Chłopak mocno mnie przytulił. Po chwili delikatnie posadził mnie obok siebie i poszedł w stronę mojej sypialni. Siedziałam skulona na kanapie  i czekałam, aż Zayn wróci.
Zszedł po kilku minutach. Siedziałam z kolanami podciągniętymi pod brodę.
Chłopak stanął na przeciwko mnie, lecz po chwili kucnął. Oparł swoje dłonie o moje kolana i popatrzył na mnie. Widziałam w jego oczach strach, troskę i obawę.
-Poszedł już sobie?-spytałam cichutko.
-Perrie, tam nikogo nie było.-powiedział Zayn.
-Był! On tam był !-powiedziałam głośniej.
-Nie Pezz. Nikogo tam nie było i nie ma...
-Widziałam go! Leżał na łóżku i śmiał się do mnie! Tak jak wtedy, kiedy zamknął mnie w pokoju!
I jak tu do Ciebie przyszłam to on schodził ze schodów. Słyszałam go! Śmiał się!-zaczęłam cicho płakać i jąkać się.
-Kochanie jego nie ma ! On jest daleko, nic Ci nie zrobi!-powiedział Zayn, podniósł się i mocno mnie przytulił.
-Ale..Ale on tu był..-wyszeptałam mocno zaciskając pięści na koszulce chłopaka.
***
Siedzieliśmy w ciszy na kanapie w salonie. Moja głowa spoczywała na kolanach Zayna, a on bawił się moimi włosami. Od czasu do czasu uśmiechałam się do niego delikatnie, a on to odwzajemniał.
W salonie było cicho i spokojnie. Nasz spokój przerwał dzwonek do drzwi. Zayn wstał i poszedł otworzyć. Po kilku minutach, do pokoju wszedł Malik, a za nim chłopacy.
Skąd oni wiedzą gdzie ja mieszkam?
Przywitali się ze mną i rozsiedli na kanapie. Malik wrócił na swoje miejsce, a moja głowa znowu leżała na jego kolanach. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Cały czas się śmialiśmy.
Muszę powiedzieć, że na prawdę ich wszystkich polubiłam. Byli śmieszni...
Było koło godziny 17, kiedy Zayn i chłopcy powiedzieli, że muszą iść, bo mają kilka ważnych spraw do załatwienia.
Nie wnikałam jakie sprawy, bo to nie mój interes. Pożegnałam się z nimi i kiedy wyszli, udałam się do kuchni.
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Przygotowałam sobie jakieś ciastka i sok. Poszłam do salonu i zaczęłam oglądać jakieś durne programy. Nie mogłam znaleźć nic ciekawego. Rozłożyłam się na kanapie, jak najwygodniej mogłam i zajadałam się popcornem. Leciało akurat W11, więc spokojnie siedziałam i kończyłam swój podwieczorek. Kiedy program minął znowu nie wiedziałam, co ze sobą zrobić.
Wstałam i udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w ubrania, które przygotowałam wcześniej. Drewniany zegar na ścianie wydał z siebie dźwięk i  zaczął wybijać godzinę 20.
Na dworze powoli się ściemniało. Znowu ogarnęła mnie nuda.
Udałam się w stronę swojej sypialni. Po drodze zgarnęłam laptopa ze stolika w salonie.
Popchnęłam tyłkiem lekko uchylone drzwi od sypialni i weszłam do niej tyłem. Kiedy tylko się odwróciłam, laptop wypadł mi z rąk i roztrzaskał się.. Znowu ON!
Uśmiechnął się głupio i wstał z łóżka. Szybko wybiegłam z pokoju. Na korytarzu złapałam baleriny i  wsunęłam je na nogi.
Wyszłam z domu i zamknęłam go na klucz. Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam.
Mój telefon wibrował w kieszeni, ale nie zwróciłam na niego uwagi.
Biegłam ile sił w nogach. Nie wiedziałam dokąd zmierzam. Nogi samego poniosły mnie pod dom Zayna.
Nie byłam pewna czy mogę do niego pójść... Może go nie ma?
Podeszłam do drzwi i najpierw cichutko w nie zapukałam..
Przecież Cię nie usłyszy głupia!
Po dłuższej chwili zadzwoniłam dzwonkiem. Kiedy usłyszałam kroki za drzwiami, zaczęłam się trząść.
Otworzył mi ...eee Liam?
-Cześć?-spytał.
-H..Hej. J-jest Zayn mo-oże?-zaczęłam się jąkać.
-Tak. Siedzimy  w salonie wszyscy..-chłopak przepuścił mnie w drzwiach.
Ruszył pierwszy, a ja za nim. Zayn wstał kiedy mnie zobaczył. Od razu do niego podbiegłam i mocno się do niego przytuliłam.
-Zayn on znowu tam był...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz