-Cześć Wujku.-uśmiechnęłam się.
-Witaj Perrie.-odpowiedział i wziął łyk kawy.
-Co się stało, że Ty nie w pracy?-spytałam siadając obok niego.
-Mam dzisiaj wolne, bo...-wujek przez chwilę się zawahał-Słuchaj Słońce, wyjeżdżam na kilka miesięcy i właśnie muszę z Tobą porozmawiać.-powiedział Wujek.
-Ale coś się dzieje?-spytałam z niepokojem.
-Nic się nie dzieje Kochanie, tylko niestety będę musiał zostawić Cię samą. Ale wiem, że świetnie sobie poradzisz... Jesteś zdolna i mądra, na pewno wszystko będzie dobrze-powiedział, a do moich oczu napłynęły łzy.
-Kiedy wyjeżdżasz? I gdzie?-spytałam.
-Wyjeżdżam dzisiaj po południu do Irlandii, więc Ty pewnie jeszcze będziesz na tych zajęciach...
Będę co miesiąc przysyłał Ci pieniądze..Damy sobie radę Ash.-skończył i przytulił mnie.
-Na pewno damy.-uśmiechnęłam się.
-A teraz uciekaj do szkoły, bo się spóźnisz...-powiedział.
Pożegnałam się z nim i wyszłam. Na zajęcia nie miałam daleko niż piętnaście minut, więc poszłam pieszo. Z racji tego, że nie są one obowiązkowe, mogłam się spóźnić. Lubiłam oglądać ludzi, którzy się spieszyli i tych, którzy mieli dużo czasu.
Po piętnastu minutach doszłam na zajęcia. Przed budynkiem stało bardzo dużo osób. Niektórych kojarzyłam z wczorajszej imprezy. Wyglądali na skacowanych.
Wchodząc , od razu udałam się do sekretariatu, gdzie dostałam kluczyk do szafki oraz plan zajęć na cały tydzień. Pożegnałam się z panią i poszłam szukać swojej szafki.
-146...147...148...149...150 bingo!-uśmiechnęłam się do siebie, kiedy odnalazłam szafkę.
Otworzyłam ją i wrzuciłam kilka książek. Jako pierwszą lekcję, miałam godzinę wychowawczą.
Poszam pod sale numer 24 i usiadłam pod ścianą. Bardzo dużo osób, chodziło po korytarzach. Wreszcie zadzwonił dzwonek. Weszłam do klasy jako jedna z pierwszych. Poczekałam, aż prawie wszyscy uczniowie usiądą. Wolna była ostatnia ławka przy oknie, w której usiadłam. Każdy popatrzył się na mnie dziwnie, ale to pewnie przez to, że jestem tu ogólnie nowa. Oparłam głowę o parapet i czekałam na nauczyciela.
Przyszedł po 5 minutach. Usiadł przy biurku i spojrzał na wszystkich uczniów. Jego wzrok zatrzymał się na mnie. Uśmiechnął się do mnie i zaczął mówić.
-Witam klasę 2X. Widzę, że stan klasy się zmienił... Niestety niektórzy uczniowie, nie nadążyli z materiałem pierwszej klasy... Ale widzę, że mamy nową uczennicę..-powiedział i znowu na mnie popatrzył.
Skinęłam głową i uśmiechnęłam się nieśmiało.
-Dobrze...Na dzisiejszą godzinę wychowawczą, przygotowałem projekty, które będziecie robić w parach. Macie na to 2 tygodnie, więc...-i tu przerwał mu dźwięk otwieranych drzwi. Wszyscy uczniowie, jak i nauczyciel poparzyli w stronę wejścia... W drzwiach stanęła piątka chłopaków.. Wszyscy ubrani w czarne skóry... Jednego z nich rozpoznałam... TO ON!
Ten chłopak z wczorajszej imprezy... Ten, który niby mnie obronił...
Odwróciłam głowę jak najszybciej w stronę okna i modliłam się, żeby tylko mnie nie zauważył. Może mnie nie pamięta?
-Kto to nas odwiedził?-prychnął nauczyciel-Siadać wszyscy do ławki! A Ty kolego masz koleżankę w ławce... Nie spieprz tego!-syknął nauczyciel i chłopacy zaczęli siadać w ławkach.
On nie mówił o mnie prawda? Nauczyciel mówił o innej dziewczynie, która siedziała sama, a ja wchodząc do klasy jej nie zauważyłam! Tak na pewno mam rację!
Delikatnie przekrzywiłam głowę w bok i zobaczyłam, że wszyscy w klasie patrzą się w moją stronę.
No to pięknie!
Nie miałam zamiaru nawet nie niego spojrzeć... Poczułam, że ktoś siada obok... A może to nie on?
Może to któryś z tych chłopaków, którzy z nim stali... Wszystkie spojrzenia wróciły na nauczyciela, a on posłał mi współczujące spojrzenia. Odcięłam się od wszystkiego. Wyjęłam kartkę i ołówek.
Czułam cały czas na sobie jego wzrok, ale nie odważyłam się spojrzeć.
Kompletnie nie wiedziałam, co mam rysować. Dziwnie się czułam, kiedy tak się patrzył. Ale w końcu udało się coś narysować. Moim obrazkiem, okazał się kwiatek. Mimowolnie uśmiechnęłam się do siebie.
-Ładne...-usłyszałam czyjś ochrypły głos.
Pierwszy raz od początku zajęć popatrzyłam w bok i zobaczyłam te czekoladowe tęczówki. Przez chwile skanowałam jego twarz..
Miał ciemną karnację, jak już mówiłam brązowe oczy i pełne różowe usta, na których uformował się uśmieszek.
-Dziękuję...-powiedziałam i znowu się odwróciłam.
Usłyszałam chichot, ale zignorowałam go.
Schowałam rysunek do książki i wyciągnęłam następną kartkę. Chwilę się nad nią "modliłam", bo nie wiedziałam co narysować.
Odwróciłam głowę w bok i popatrzyłam przez okno, lecz na zewnątrz nie było nic ciekawego.
Kiedy z powrotem popatrzyłam na kartkę, nie było jej tam. Popatrzyłam w bok i zobaczyłam jak chłopak coś na niej rysuje. Podniósł głowę, uśmiechnął się i rysował dalej.
-Świetnie kartki też mi będzie zabierał?
Nie patrzyłam na niego w ogóle. Lekcja mijała całkiem powoli. Nauczyciel wpisywał coś w komputer, a uczniowie cicho rozmawiali ze sobą, co chwilę zerkając w stronę "naszej" ławki.
Chłopak obok mnie, chyba to wyczuł, bo podniósł głowę do góry i zmierzył wszystkich surowym wzrokiem.
-Co się tak kurwa gapicie?-ryknął nagle.
Wszyscy odwrócili się przodem do tablicy.
Pan Collins uniósł głowę zza komputera i spojrzał na chłopaka. Myślałam, że pewnie dostanie ochrzan, za przeklinanie, ale się myliłam.
-Malik, nie strasz uczniów...-zaśmiał się nauczyciel i z powrotem zajął się swoimi sprawami.
Właśnie w tej chwili zdałam sobie sprawę z tego, że nie wiedziałam jak on się nazywa...
Malik.
I znowu pozostało mi tylko patrzenie za okno. Dużo aut, które jeździły w różne strony. Po jakiś 10 minutach poczułam coś pod swoją ręką. Najpierw popatrzyłam w bok na Malika, a później w dół.
Moim oczom ukazał się rysunek, ale chyba nie dokończony. Namalowana była jedna pięść i kawałek sznurka. Chłopak nachylił się nad moim uchem i powiedział
-Improwizuj
Że o co mu chodzi?
Wyjęłam ołówek z jego ręki i zaczęłam kreślić linie... Sama dokładnie nie wiedziałam co rysuje...
Po kolejnych 20 minutach, rysunek był gotowy. Dorysowałam drugą pięść, lecz sznurek, który przedtem wisiał na jednej, owinięty był wokół obydwu. Ten rysunek przedstawiał coś na kształt "wspólnoty", bądź "przeznaczenia".
Podsunęłam kartkę Malikowi i odwróciłam się w stronę okna...
Znów.
Poczułam szturchnięcie w bok i odwróciłam się do chłopaka.
-Mogę sobie zatrzymać ten rysunek?-spytał po chwili.
-Ta jasne.-sama nie wiem skąd u mnie ta obojętność.
-Dzięki.-uśmiechnął się i schował rysunek do plecaka.
W sali rozniósł się dźwięk informujący, że jest już przerwa. Wyszłam z sali jako ostatnia. Czułam na sobie różne spojrzenia...
Ciekawskie i karcące. O co tym ludziom chodzi? Zrobiłam im coś?
*5 godzin później*
Wchodząc do domu, poczułam niesamowitą pustkę. Wujka już nie było. Weszłam do kuchni i zauważyłam na stole kopertę, obok której leżały pieniądze.
W kopercie był list. Napisał w nim, że bardzo mnie kocha, że na pewno dam sobie radę i że będzie dzwonił.
Uśmiechnęłam się delikatnie, a po moich policzkach popłynęły łzy.
Będzie ciężko!
Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie.Łzy płynęły po moich policzkach.
-Przecież sama sobie nie poradzę! Dlaczego musiałeś wyjechać? Ja sama nie przeżyję...- wrzasnęłam.
Nie wiedziałam co mam robić. Podłożyłam pod głowę poduszkę i zasnęłam.
__________________________________
Przepraszam za to opóźnienie, ale wczoraj wieczorem, nie miałam internetu..
OPS!
Mam nadzieję, że rozdział, chociaż troszkę się spodoba, bo moim zdaniem jest do KITU :C
Ale za to... Malik jest całkiem spoko...
Zdradzę tylko trochę, że w następnym rozdziale, Ash kurewsko bardzo przestraszy się Malika..
A dlaczego??
Ups nie wiem :))


WOW.
OdpowiedzUsuńLaska, ten rozdział jest zajebisty!
Malik to normalnie jest opisywany w opowiadaniach jako taki Bad-Boy a tu rysuje WOW xD
Nie mówię, że to źle... Po prostu znowu mnie zaskoczyłaś i to pozytywnie! ;)
Ale najlepszy był początek hahaha
No bo nie ma to jak pierwsza, pierwsza lekcja w nowej szkole, a jest nią godzina wychowawcza. Też bym tak chciała xD
Ogólnie nie mam żadnych zastrzeżeń i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :)
Love,
Megs xx
Świetny. Mam nadzieje, że zayn będzie z ashley. ;>
OdpowiedzUsuń