poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 4. "Przeprosiny"

Obudziłam się po południu z nie małym bólem głowy. Budzik nie zadzwonił, więc nie poszłam na zajęcia... No i co ?
Dlaczego ja zawsze muszę być taka wzorowa?
Nie są obowiązkowe, więc chodzić na nie nie muszę !
Nawet mi za nie nie płacą, więc to nie ma sensu !
Nikogo nie ma! Mogę robić co chce, mówić co chce.. Mogę wszystko!
Wstałam i udałam się do łazienki. Odbyłam poranną toaletę. Z garderoby wyciągnęłam szorty i białą bokserkę. Była godzina 15:20, a ja dopiero jadłam 'śniadanie'...
No co? To była długo noc...
Po 'śniadaniu', wzięłam z komody telefon z słuchawkami  i wyszłam na dwór. Chciałam się przespacerować...
Włączyłam ulubioną playlistę i zaczęłam truchcikiem zmierzać w stronę parku.
Myślałam o wczorajszym wieczorze...
Nie za bardzo na niego nakrzyczałaś ? Przecież on nic nie zrobił!- odezwał się głosik w mojej głowie.
-Nie wcale nazwał Cię dziwką...-zakpiłam sama z siebie.
Kiedy dotarłam do parku, usiadłam na jednej z ławeczek. Patrzyłam na dzieci, które bawiły się na małym placu zabaw. Mała dziewczynka, cały czas uśmiechała się do wszystkich... Przypominała mi mnie, kiedy byłam dzieckiem. Ale to była przeszłość.
Wstałam i powolnym krokiem ruszyłam w stronę domu.
Nie wiem co będę tam robić, ale na pewno coś wymyślę. Wychodząc z parku, zobaczyłam jego. Odruchowo spojrzałam na moje nadgarstki. Kolor ich przechodził z fioletowego na siwy. Kiedy go zobaczyłam, wszystkiego mi się odechciało. Odwróciłam głowę w inną stronę i zaczęła iść w innym kierunku. Jednak nie udało mi się długo pozostać niezauważoną. Po chwili usłyszałam swoje imię.
-Perrie!
Odwróciłam się ze sztucznym uśmiechem na twarzy. Zayn stał z jakimiś trzema chłopakami, kilka kroków ode mnie. Wszyscy ubrani na czarno.
-Cześć Zayn.-odezwałam się po chwili.
Podszedł w moja stronę, tak, że prawie dotykaliśmy się klatkami.
-Słuchaj, bo ja chciałem Cię przeprosić...-powiedział, a w jego oczach pojawił się ból.
On mnie przeprasza? 
-To ja powinnam Cie przeprosić. W końcu to jednak ja Cię uderzyłam...-powiedziałam i popatrzyłam mu w oczy.
Z tyłu za chłopakiem usłyszałam głośne "uuuuuuuuuuu" i na tym się skończyło.
W oczach Malika błysnęła iskierka rozbawienia. Jego koledzy podeszli bliżej, tak, że stali na równo z Mulatem, a ja odsunęłam się lekko do tyłu.
-No powiem Wam chłopaki rękę to ona ciężką ma..-zaśmiał się chłopak, a ja w duszy poczułam ulgę.
Chyba nie jest na mnie zły.
-Nie widziałem Cię dzisiaj na zajęciach...-powiedział Zayn.
-Ja..Umm..Zaspałam.-uśmiechnęłam się delikatnie.
-To chyba trzeba będzie Ci budzik. Wiesz, ja zawsze chętny.-powiedział chłopak z burzą loków na głowie.
Jestem Harry, ale możesz mówić mi Hazz!-przedstawił się.
-Jestem Perrie.-powiedziałam i wyciągnęłam rękę w stronę chłopaka.
Chwile na nią popatrzył, a potem złapał za nią i przyciągnął mnie do siebie w mocnym uścisku.
Kiedy pozostali zaczęli go ode mnie odciągać, zaczęłam cicho chichotać.
-Ja jestem Niall.-uśmiechnął się Blondyn.
-Ja jestem Louis.-podszedł do mnie chłopak z wesołym wyrazem twarzy.
Ci jednak podali mi tylko rękę. Kiedy miałam się pytać, co tutaj robią, podleciał do nas szatyn. Był przystojny i umięśniony, mimo tego jego twarz była taka... miła i 'przyjacielska'.
-Liam, poznaj Perrie.-powiedział Zayn i pokazał na mnie dłonią.
-Miło Cię poznać.-uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Ciebie również.-odpowiedział i mnie przytulił.
Jaki on ma głos! Taki seksowny!
-Nie mówcie mi, że znaleźliście ją w parku.-zaśmiał się Liam.
-Człowieku. Ona wczoraj zajebała Malikowi!-podszedł do Liama Blondyn i położył mu rękę na ramieniu.
Liam zrobił zdziwioną minę i więcej się nie odezwał.
-Dobra chłopaki ja idę. Nie chce wam przeszkadzać, bo pewnie coś ważnego macie do zrobienia! Pa!-rzuciłam i szybko odwróciłam się do tyłu. Udało mi się wykręcić od tych rozmów i pięknych przenikliwych spojrzeń.
Jednak nie na długo. Po chwili ktoś złapał mnie za nadgarstek, a ja cicho pisnęłam.
-To tylko ja.-uśmiechnął się Zayn.
-Przestraszyłeś mnie.
-Sorry. Gdzie Ci się tak śpieszy?-spytał.
-W sumie to nigdzie. Ale szczerze mówiąc, dziwnie się czułam, jak twoi koledzy się tak na mnie patrzyli.-uśmiechnęłam się nieśmiało.
-Chyba im się spodobałaś.-mruknął do mnie.
-Na pewno.-zaśmiałam się.
-Chodź, zabiorę Cię w jedno miejsce..-powiedział Mulat.
-Mam się bać?-spytałam.
-Jeśli znasz się na pierwszej pomocy, to nie.-powiedział i pociągnął mnie za rękę w nieznanym mi kierunku.



_________________________________________
Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale podobno mam nie mieć wieczorem internetu, więc napisałam go na szybko♥
Mam nadzieję, że się spodoba :)
Pozdrawiam <3
P.S. Kolejny będzie o wiele dłuższy !
Buziaki ;*

1 komentarz:

  1. Ooooooo przeprosił ją!
    I reszta chłopaków jest fajnie :)
    Czekam nn ;d

    OdpowiedzUsuń