Lilian POV:
Przebudziłam się koło południa... Może troszkę wcześniej. Z wielką niechęcią wstałam i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Wzięłam poranny prysznic i przebrałam się w normalne ubrania.
Udałam się do Ash. Wchodząc do pokoju, na mojej twarzy pojawiło się zdziwienie. Nie było jej, a na środku łóżka poskładane były ubrania, które jej wczoraj pożyczyłam. Spanikowałam !
Wybiegłam z pokoju i zbiegając po schodach, wpadłam na Zayna.
-Gdzie Ash?-spytaliśmy równocześnie.
-Nie wiem poszłam do jej pokoju, ale jej tam nie ma. Łóżko wygląda tak, jakby nawet w nim nie spała!
-Bo nie spała. W nocy była u mnie... Nie mogła spać, więc leżeliśmy razem, ale w końcu zasnęła. Obudziłem się rano i jej nie było. Nie wiem. Zastanawiam się, czy czasem nie zrobiłem czegoś głupiego, bo byłem wczoraj nieźle wstawiony. Ale przypominam sobie wszystko mnie więcej... Nie wiem cholera nie wiem !- powiedział Zayn i złapał się za głowę.
-Idę jej poszukać!-dodał po chwili i wybiegł z domu.
Zamyślona zeszłam do salonu. Moje oczy podwoiły swoje rozmiary, kiedy zobaczyłam kto siedział na kanapie.
Ten wkurwiający chłopak, który był tu wczoraj.
-Czego Ty tu chuju chcesz?-spytałam.
Chłopak szybko wstał i przygwoździł mnie ręką do ściany.
-Nazywam się Matt.
-Nie obchodzi mnie to. Wyjdź...-wysyczałam próbując się wyrwać.
-Zapamiętaj to imię Złotko, bo już nie długo, będziesz krzyczała je w nocy...-wyszeptał mi do ucha.
Wyszedł tak po prostu, zostawiając mnie oszołomioną przy ścianie.
Zayn POV:
Wkurwiony chodziłem różnymi drogami, próbując wypatrzeć dziewczynę. Dlaczego wkurwiony?
Dlatego, że poszła sobie nic nie mówiąc. Mogła poczekać, albo przynajmniej obudzić kogoś z nas i powiedzieć, że idzie... No właśnie gdzie?
Chodziłem w kółku kilka godzin, nie wiedząc gdzie ona może się podziewać. Wtedy wpadłem na jeden pomysł...
PARK!
Musiała tam być... Szedłem jedną z alejek parkowych, kiedy zauważyłem dziewczynę siedzącą pod drzewem.
To była ona !
Biegiem ruszyłem w jej stronę. Szybko koło niej klęknąłem i podniosłem delikatnie jej głowę do góry.
Po policzkach spływały jej łzy...
Czyli jednak coś zrobiłem.
-Co się stało?-spytałem.
-Nic zostaw mnie!-warknęła.
Proszę Cię nie takim tonem, nie chcę tego spieprzyć !
Złapałem ją za rękę i podniosłem do góry...
-Czemu płaczesz?-spytałem jeszcze raz ale trochę bardziej spiętym tonem.
-Gówno Cię to obchodzi!-wrzasnęła.
Wyrwała się z mojego uścisku i zaczęła uciekać. Od razu ruszyłem za nią.
Przestraszyłem się, kiedy nie zwracając uwagi na nic, przebiegła przez jezdnię.
Aż tak bardzo źle? Nawet nie uważa na siebie? Co ja do cholery jej zrobiłem?
Mimo tego, że biegam od niej dużo szybciej, nie mogłem jej dogonić.
Miała kondycje, nie ma co ...
Zaczęła odczuwać zmęczenie, kiedy powoli zwalniała swój bieg, koło jakiegoś lasu.
Na początku przestraszyłem się, że chce mnie zmylić i ucieknie do lasu, ale kiedy spadła na trawę, wiedziałem, że ma dość biegania.
Szybko do niej dobiegłem i klęknąłem obok. Dziewczyna skuliła się pod wpływem mojego dotyku.
Czy ja ją wczoraj zgw...? Nie to nie możliwe...
Ale dlaczego reaguje tak na mój dotyk?
-Powiedz mi do jasnej cholery co się dzieje? Dlaczego płaczesz? Dlaczego uciekasz?-powiedziałem, może troszkę za głośno.
Jedyne co uzyskałem w odpowiedzi to głośny szloch i ciche "nie dotykaj mnie".
Teraz na prawdę się przestraszyłem, jeśli ja jej zrobiłem coś w nocy, to...
Z zamyślenia wyrwał mnie dotyk dziewczyny. Leżała na brzuchu, a ja klękałem między jej udami.
Złapała moją dużo dłoń, w swoją malutką i podniosła do góry. Rozłożyła moje palce, a później zagięła trzy palce, zostawiając otwarty wskazujący i środkowy.
Nie wiedziałem co ona robiła, dlatego zmarszczyłem brwi.
Swoją drugą ręką podwinęła materiał bluzki i ukazał mi się jej cudowny brzuch.
Wzięła moje palce i położyła pod lewą piersią, a dokładnie pod końcem materiału stanika...
Zmarszczyłem brwi, kiedy w tamtym miejscu wyczułem coś wypukłego. Nachyliłem się bliżej i zabrałem swoje palce. Moim oczom ukazała się dość spora blizna...
Odetchnąłem z ulgą, wiedząc, że to nie ja zrobiłem.
Ale dalej nie wiedziałem, co spowodowało u dziewczyny takie zachowanie.
-To mój były "chłopak".-powiedziała Ash, robiąc cudzysłów w powietrzu.
-Ale...
-Chciał tylko jednego. Chciał mnie przelecieć i już. Ale nie dałam mu się...
Bił mnie...-powiedziała Ash, a mnie zamurowało.
-Jak mógł?-spytałem.
-Nie wiem, ale... Ja się boję, po prostu mam fobie...
Jest okej jeśli nie wiem, ktoś złapie mnie za rękę, albo coś... Ale czasami mam tak, że jak ktoś nawet podniesie rękę, mam atak i się boję i ...-dziewczyna urwała i przytuliła się do mnie.
-Dobra nie płacz już. A powiedz mi dlaczego nie jesteś teraz w domu.-spytałem.
-Bo ktoś tam był i ... ja wiem, że to on!
.gif)
Cudny rozdział ♥ Biedna Ash ;c Aż serce się kraja ;/ Nie wiem dlaczego, ale spodobał mi sie ten tajemniczy chłopak na początku rozmawiający z Lilian xd Czekam nn ^^
OdpowiedzUsuńZapraszam ;*
among-the-people.blogspot.com
Wpadnę :)
Usuń