Obudziłam się, kiedy promienie słoneczne, raziły moje oczy. Mruknęłam zdenerwowana tym faktem i od razu przekręciłam się z pleców na brzuch i natknęłam się na coś twardego. Po chwili usłyszałam dosyć głośne zaciągnięcie się powietrzem i mruk niezadowolenia. Szybko otworzyłam oczy i podniosłam się na łokciach. Leżałam na Zaynie. Z jakąś niewidzialną energia, zeskoczyłam z łóżka i stanęłam jak wryta.
Chłopak przekręcił się na plecy i powoli otworzył oczy.
-Co się stało?-zapytał z poranną chrypką.
Gdyby nie to, że się go boję, od razu bym się w nim chyba zakochała.
-Nic..nic.
Malik powoli usiadł na łóżku i przeczesał włosy palcami. Spojrzał na mnie spod tych swoich długich rzęs i uśmiechnął się słodko, po czym zmierzył mnie wzrokiem. Po moim ciele przeszedł dreszcz.
Wzrokiem też tak potrafi?
Moje policzki delikatnie stały się cieplejsze, to pewnie przez rumieniec. Stałam właśnie przed chłopakiem w jego koszulce, która ledwo mnie zakrywała. Uśmiechnęłam się nie śmiało i najszybciej jak mogłam, poszłam w stronę łazienki. Kiedy zamykałam drzwi, słyszałam tylko śmiech Zayna.
Dupek!
Na szczęście moje ubrania leżały poskładane tam, gdzie je wczoraj zostawiłam. Przebrałam się szybko i wyszłam z łazienki. Zayn leżał z głową wciśniętą w poduszki i cichutko sobie pochrapywał.
Podeszłam do łóżka i spod jednej poduszki wyciągnęłam swój telefon.
Schowałam go do tylnej kieszonki spodenek i wyszłam z pokoju. W salonie na kanapie leżeli chłopacy. Wchodząc do kuchni zobaczyłam Lucy. Słodko się do mnie uśmiechnęła i mocno przytuliła.
-Cześć Słońce.-powiedziała siadając przy stole.
-Hej!-uśmiechnęłam się.
Usiadłam po drugiej stornie stolika i patrzyłam jak dziewczyna maluje swoje śliczne paznokcie.
-Jak się spało z Panem Przystojnym Malikiem?-spytała mrugając lewym okiem.
Zaśmiałam się dość głośno, co wywołało z salonu, fale obraźliwych słów w kierunku mojej osoby.
-Sorrka ! -zadarłam się jeszcze głośniej.
-Więc jak?-spytała dziewczyna.
-Ale co jak?
-Jak się z nim śpi?
-Normalnie...-zaśmiałam się.
Na polu była bardzo ładna pogoda. Spojrzałam na godzinę w swoim telefonie. 12:19. Wyspałam się za wszystkie czasy chyba. Uśmiechnięta podeszłam do lustra wiszącego na korytarzu i przeczesałam palcami włosy. Lucille podeszła do mnie po chwili i szepnęła coś na ucho. Zadowolona pokiwałam głową, zgadzając się na jej propozycję. Lily poszła na górę się przebrać, a ja w tym czasie, poszłam obudzić Pana Śpiocha.
Zaśmiałam się po cichu, kiedy wchodząc do pokoju, Zayn zakrytą miał tylko głowę. Leżał cały odkryty.
Ciężko było mi się opanować i nie spojrzeć na jego bokserki. Ale udało mi się... Spojrzałam raz, może dwa... Górna trzy razy, nie ważne !
Usiadłam obok niego po turecku i powoli zaczęłam ściągać pościel z jego twarzy. Kiedy mi się udało, na moich ustach pojawił się uśmiech zwycięstwa!
Po chwili pożałowałam tego uśmiechu. Zayn szybko otworzył oczy, złapał mnie w pasie i obydwoje nas przykrył. Zaczęłam się wiercić, kopać, śmiać i krzyczeć. Jednocześnie chciałam się chwilę z nim pośmiać.
No co się ze mną dzieje?
Śmialiśmy się, dopóki nie usłyszeliśmy kaszlnięcia. Momentalnie przestaliśmy się ruszać.
-To Ty?-spytałam cicho Zayna.
-Nie...
Oddychaliśmy bardzo cicho, miejscami wstrzymując powietrze. Po chwili Zayn kichnął
-Ale to Ty?-zaśmiałam się cicho.
-Tak.
Zaczęłam się cicho chichrać. Zayn zakrył mi usta dłonią i powiedział
-Przestań, może się nie zorientują, że tu jesteśmy...
No w tym momencie to już musiałam się zaśmiać. Popatrzyłam na niego jak na Debila i ściągnęłam z siebie pościel. Przed nami stała cała czwórka i Lucy. Patrzyli się na nas z uśmiechami na twarzy.
No z czego tak zaciesz?
Tylko jeden z nich, Liam, patrzył na mnie ze współczuciem?
Dlaczego?
Podniosłam się z łóżka i stanęłam obok. Kiedy tylko zobaczyłam w jakim stanie jest łóżko, zaczęłam się cicho śmiać, ale kiedy Zayn odkrył się do pasa, wybuchłam niepohamowanym śmiechem. Jego włosy były w całkowitym nieładzie. Kiedy wreszcie się uspokoiłam, zeszliśmy wszyscy na dół. Chłopaki rozsiedli się w salonie.
-To idziemy?-spytała Lucy.
-Tak, jasne !- uśmiechnęłam się i ruszyłyśmy w stronę drzwi.
***
Chodziłyśmy po różnych sklepach i szukałyśmy jakiś ładnych ubrań i dodatków. Obeszłyśmy chyba z piętnaście sklepów, ale nie kupiłyśmy za dużo. Przechodząc koło parku, usiadłyśmy na chwilkę na ławeczce.
Byłyśmy już zmęczone tym całym chodzeniem.
Po drugiej stronie drogi, zauważyłam małą kawiarnię.
-Poczekaj, pójdę po jakąś wodę.-uśmiechnęłam się do Lucy i poszłam.
*Lucille*
Czekałam aż Perrie wróci z kawiarni. Byłam już serio zmęczona tym cały chodzeniem, ale tak bardzo chciałam kupić sobie coś nowego. Udało mi się kupić krótkie spodenki w kwiecisty wzór i do tego białą bluzeczkę.Założyłam okulary przeciwsłoneczne i siedziałam dalej na ławeczce. Po chwili poczułam, że ktoś koło mnie siada. Myślałam, że to Pezz, ale pomyliłam się, kiedy poczułam, że ktoś jeździ ręką po moim udzie.
Szybko ściągnęłam okulary i zobaczyłam przed sobą tego typka. Strzepałam szybko jego dłoń ze swojej nogi i oburzona na niego spojrzałam.
-Witaj Słońce.
-Czego chcesz?
-Nic. Posiedzieć z Tobą.-zaśmiał się.
-Weź koleś ogarnij się i daj mi już spokój okej? Nie mam ochoty rozmawiać z takim cwelem jak Ty!-wrzasnęłam, a moja dłoń ze złością poleciała na jego policzek. Oczy chłopaka pociemniały, a jego szczęka mocno się napięła... Zdenerwowałam go!
Złapał mnie mocno za nadgarstki i przycisnął do oparcia ławki.
-Nigdy.Więcej.Suko.Nie. Próbuj. Mnie.Uderzać.Zrozumiałaś?-wycedził przez zęby.
Nagły przypływ odwagi pozwolił mi na nowe słowa w jego kierunku.
-Bo co mi zrobisz kutasie?-syknęłam w jego stronę.
W jednej chwili jego ręką podniosła się i z całą siłą jaką chyba ma, wylądowała na moim policzku.
Zadarłam się głośno i złapałam za policzek. W momencie łzy płynęły po mojej twarzy. Cała pewnie się rozmazałam.
Świetnie!
-To Ci zrobię Skarbie-zaśmiał się głośno i odszedł.
Ja pierdolę jaki dupek! Na moim policzku na pewno pojawi się ogromny siniak!
Tylko co ja powiem Pezz? Że się przewróciłam? No bez jaj...
Widziałam Perrie idącą w moją stronę. Chyba z daleka już zobaczyła moje łzy i czerwoną twarz, bo wyrzuciła dwa kubki z sokiem na drogę i zaczęłam biec moją stronę.
-Co się stało Lucy?-spytałam zmartwiona klękając przede mną.
Nie potrafiłam z siebie wydusić słowa, po prostu się do niej przytuliłam.
O.o Co to za chłopak? I dlaczego był taki dla Lily? -.- (pomijając fakt, że go spoliczkowała).
OdpowiedzUsuńRozwaliło mnie, jak Ashley ciągle się śmiała na początku rozdziału xd
No i jeszcze raz muszę pochwalić Cie za szablon, bo jest cudny *-*
Do następnego, pisz szybko :*
among-the-people.blogspot.com