Siedziałem w sypialni z Lucy, która za wszelką cenę próbowała mnie namówić, żebym poszedł do Perrie. Tak bardzo jak chciałem, tak bardzo, coś mnie powstrzymywało. Kiedy Lucy zaczęła opowiadać o tym, jak bardzo jesteśmy dla siebie stworzeni, do pokoju wbiegł Harry.
-Słuchajcie, wypadek był niedaleko nas. Jakaś dziewczyna została potrącona przez auto. To najprawdopodobniej była Perrie...-powiedział Harry, ściszając głos.
Kiedy tylko usłyszałem jej imię, cały eksplodowałem. Podleciałem do chłopaka i zacząłem wypytywać skąd o tym wie i od kogo. Gdy otrzymałem dokładne informacje, wybiegłem z domu. Skierowałem się do garażu i już po chwili, siedziałem na swoim motorze. Jechałem najszybciej jak mogłem. Po kilkunastu minutach, byłem już pod szpitalem. Wbiegłem na korytarz, starając się odnaleźć jakąś pielęgniarkę. W końcu dowiedziałem się od jednej, że Pezz leży w sali 274.
Dotarłem do niej szybciej niż myślałem. Po cichu otworzyłem drzwi i moim oczom ukazała się dziewczyna.
Była blada, poobijana i w niektórych miejscach zabandażowana. Jej ręka podpięta była do jakieś aparatury, która cały czas pikała. Usiadłem na krzesełku obok jej łóżka, a ona delikatnie się poruszyła.
Jest przytomna !
Złapałem jej dłoń i zamknąłem w swoich. Pocałowałem zewnętrzną stronę jej dłoni, a ona nieznacznie uchyliła swoje powieki.
-Z-zayn.-wyszeptała.
-Ciii... Nic nie mów Księżniczko. Jestem przy Tobie.-powiedziałem i podniosłem się kładąc obok niej.
Chwała, że robią takie duże łóżka szpitalne.
Na ustach dziewczyny pojawił się mały uśmiech. Widziałem jak dużo bólu sprawia jej uśmiech, albo jedno słowo. Poczułem wibracje w tylnej kieszeni spodni. Powoli wyciągnąłem telefon i odczytałem wiadomość.
-Kto to?-spytała cichutko Pezz.
-Lucy, pyta czy wszystko dobrze...
-Och...-dziewczyna posmutniała. Stało się coś?
Odpisałem Lucy i odłożyłem telefon na komodę.
-Perrie, pow...
Przerwał mi dzwonek telefonu. Lucy odpisała, że weźmie chłopaków i przyjadą. To dobrze.
-Eee...Powiedz mi, co się stało?
Kiedy wypowiedziałem te słowa, ręce Pezz zaczęły drżeć,a aparat który stał za naszymi głowami, zaczął niebezpiecznie szybko pikać.
-Ja... Wiem, że to głupie, ale zagapiłam się w telefon i... sam wiesz-opuściła głowę na dół, a włosy kaskadami opadły na jej twarz.
-Dobrze, że nic Ci nie jest...-szepnąłem i mocno ją do siebie przytuliłem.
Leżeliśmy wtuleni w siebie. W okół nas panowała całkowita cisza, która po chwili została przerwana skrzypnięciem spowodowanym otwieraniem drzwi.
W sali pojawiła się Lucy i chłopaki. Nie chciało mi się już z nimi gadać, więc udawałem, że śpię. Niestety Ley odepchnęła mnie lekko od siebie i delikatnie próbowała wstać.
-Hej Perrie...-szepnęli.
-Cześć.-dziewczyna słabo się uśmiechnęła.
-Muszę do łazienki...-powiedziała i zaczęła iść w stronę drzwi.
Kiedy przechodziła koło mnie, szepnęła tak, żebym tylko ja usłyszł.
-Nie mów im, dlaczego tu jestem.
Kiwnąłem delikatnie głową, a ona wyszła.
-Co jej jest?-spytała Lucy.
-Jest trochę osłabiona i poobijana, ale wszystko z nią w porządku.-powiedziałem i podniosłem się do pozycji siedzącej.
Wszyscy rozsiedli się wygodnie na łóżku i w ciszy czekaliśmy na Perrie. Zacząłem się denerwować, kiedy po 15 jeszcze jej nie było. Wreszcie drzwi od sali się otworzyły, ale w nich pojawił się doktor, zaraz za którym, dwóch lekarzy wniosło półprzytomną Pezz.
Ona próbowała sobie coś zrobić?
-Zesłabła.-powiedział lekarz, patrząc na mnie z współczuciem.
Kiwnąłem delikatnie głową w jego stronę.
-Po wstępnych badaniach, stwierdziliśmy u pani wiele objaw. Wszystkie niestety sprowadzają się do jednej choroby. Ma pani schizofrenię.
-CO?-wrzasnęła Perrie.
Jezu, skąd u niej nagle tyle energii?
-Występują u pani urojenia, omamy, objawy katatoniczne, objawy zaburzeń afektywnych oraz mniejsza reaktywność emocjonalna. Omamy, występują u około połowy chorych. Najczęściej są to omamy słuchowe, „głosy” komentujące zachowanie chorego lub mówiące do niego, czasem rozkazujące. Mogą to być jednak dźwięki proste, piski, szumy itp. Innego rodzaju omamami są węchowe, smakowe, dotykowe (cenestetyczne). Omamy wzrokowe należą do rzadkości, a ich występowanie w schizofrenii bywa nawet kwestionowane, lecz w pani przypadku, one występują.
Objawy zaburzeń afektywnych to dysforia, depresji, mania...
Jest mi strasznie przykro, jest pani za młoda na takie choroby.- powiedział smutno lekarz po czym wyszedł.
***
Pezz została wypisana kilka minut później. Na początku nie wiedzieliśmy, czy wziąć ją do siebie, czy odwieść ją do jej domu i z nią zostać.
Wolałem jednak, żeby była u mnie. Chciałem, żeby czuła się bezpiecznie.
Od kilku godzin leżała na łóżku w mojej sypialni i patrzyła się w sufit. Za każdym razem, kiedy wszedłem do pokoju, ona leżała w tej samej pozycji.
Przecież przed tym wypadkiem i chorobą, ona tryskała energią, a teraz ...
Jest bez życia.
Odkąd wyszliśmy ze szpitala, do nikogo się nie odezwała. Jej wzrok był nieobecny. Martwiłem się o nią.
Obiecuję, że jej pomogę bo...bo chyba ją kocham.



O, Boże ;o Schizofrenia? Czy ten lekarz jest jakiś nienormalny? O.o
OdpowiedzUsuńNiemożliwe, żeby Ashley na to cierpiała xd Jakie akcje mogłyby się pojawić w tym opowiadaniu ;D
Wreszcie Zayn przyznał, że jest zakochany w Ley... chyba, ale jednak :D
Niech mu Ash powie, dlaczego nie zauważyła pędzącego w jej stronę auta!
Chodź w sumie to nie jego wina, że usłyszała urywek jego rozmowy z Lucy ;/
Kurde, chcę już nexta <3
Zajebiście napisane i, następnym razem, ma być dłuższy rozdział!
Zapraszam na prolog;* (nowe opowiadanie)
shoot-baby.blogspot.com/p/prolog.html
JEJU PIĘKNY CZEKAM NA KOLEJNY ZAPRASZAM DO MNIE LICZĘ NA REWANŻ <33http://fight-for-this-lov.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń