Dzisiaj niedziela, więc jutro do szkoły. Nie musiałam się głowić, bo wytłumaczenie było już gotowe. Nikogo nie ma w domu, więc nikt mi nie zaprzeczy! Śmiało mogę powiedzieć, że byłam chora. Nikt mi nie udowodnij, że kłamie.
Zayna nie było w pokoju, więc postanowiłam zejść na dół. Siedział na kanapie z całą resztą. Musiałam iść do swojego domu. Nie wiem dlaczego, ale czułam potrzebę wrócenia do swojego 'królestwa'. Nie wiedziałam jak reszta zareaguje, ale raczej powinni się cieszyć. Jednego psychola w domu mniej.
W korytarzu ubrałam swoje trampki i wróciłam do salonu.
-Idziesz gdzieś?- spytała Lucy.
-Wiecie, ja powinnam już chyba wrócić do siebie ...-zająkałam się przy ostatnim słowie.
Lucy podeszła do mnie i mocno uściekała mnie, po czym poszła na górę. To samo zrobiła czwórka, zostawiając mnie samą z Zaynem. Kiedy chłopak wstał i zaczął iść w moją stronę, spuściłam głowę przygryzając dolną wargę.
Dwoma palcami chwycił mój podbrudek i uniósł moją głowę do góry. Kciukiem pociągnął lekko za moją dolną wargę i wypuścił ją z pomiędzy moich zębów.
-Chciałabym Ci podziękować Zayn. Za wszystko... Nawet nie chcę mi się wymieniać, bo pewnie zajęłoby mi to cały dzień...
Po prostu... dziękuję.-uśmiechnęłam się nieśmiało.
Na twarzy Zayna pojawił się uśmiech, ale i tak czułam, że coś jest nie tak. Był tak jakby trochę niespokojny.
-Nie ma za co Księżniczko.-powiedział, a ja kiedy usłyszłam ostatni wyraz, wyszczerzyłam się.
Przyciągnął mnie w mocnym uścisku i pocałował w czoło.
-Będę się zbierać.-wyszpetałam, a on momentalnie posmutniał.
To jest troszkę dziwne... Czułam się jakbym wylatywała gdzieś daleko z świadomością tego, że już nigdy go nie zobaczę.
Przynajmniej moim zdaniem, on tak się zachowywał. Ludzie przecież od mojego domu do niego jest 20 minut!
Nie mieszkam na końcu świata.
-Wpadniesz potem?-spytałam w końcu się odważając.
-Jeżeli tylko chcesz...-powiedział.
-Chce.
Pokiwał głową,a na jego ustach pojawił się ten piękny uśmiech. W duchu od razu zrobiło mi się lżej.
Bardzo niechętnie wypuścił mnie ze swoich objęć, a ja ruszyłam w stronę drzwi. Nacisnęłam klamkę i po kilku sekundach stałam już na świeżym powietrzu. Zayn dalej stał w tym samym miejscu, nawet się nie ruszając.
Czułam się dość dziwnie. Jakbym straciła najważniejszą osobę w swoim życiu, ale przecież tak nie było ...
Zayn POV:
Nie ma jej. Wyszła. Zniknęła.
Czułem rozdzierającą pustkę w moim sercu. Przez ten tydzień, tak bardzo się do niej przywiązałem. Nie było minuty, żebym o niej nie myślał, chociaż była obok, a teraz ...
Nie będę budził się w nocy, uspokajając jej płacz swoim śpiewem. Nie obudzę się nad ranem i nie będę mógł przytulić ją, kiedy w mojej koszulce na tarasie, będzie czekała na wschód słońca. Nie zostanę obudzony rano jej pięknym głosem, tylko po to, żebym mógł usłyszeć, że zrobiła dla mnie śniadanie. Nie będę widział jej uśmiechu i tych pięknych błękitnych oczu.
Wszystko wróci do normy? Wszystko już będzie takie samo? Jak tak...nie chce!
Osowiały ruszyłem po schodach do swojej sypialni. To koniec?
Położyłem się na łóżku i myślałem... Chciałem ją tu i teraz.
Chciałem się z nią śmiać i przedrzeźniać. Chciałem żeby rumieniła się tym swoim cudownym sposobem, kiedy dotykam jej policzka. Chciałem... Żeby była moja.
Ale nie mogłem!
Kiedy cokolwiek chce zrobić, zawsze spierdole! Nie chcę, żeby kiedykolwiek przez mnie cierpiała.
Ale ja też cierpię, kiedy jej koło mnie nie ma.
Do mojego pokoju weszła Lucy i słabo się uśmiechnęła. Wiem, że zachowywałem się jak popierdoleniec, ale po prostu bez tej dziewczyny koło siebie, świruję jeszcze bardziej.
-Idź do niej...-powiedziała Lucy siadając koło mnie.
-Nie moge...-powiedziałem słabo.
-Możesz i chcesz... Wiem o tym. Zayn widzę jak na nią patrzysz, wszyscy to zauważyli...
Idź i zaśpiewaj dla niej tą piękną piosenkę, którą śpiewałeś ostatnio. Tak, słyszałam i jest ona cudowna. Dasz radę Zayn. Jesteś gotowy i sam dobrze o tym wiesz.-wtuliłem się mocno w dziewczynę, ale to i tak nie było to samo ...
-Zaśpiewaj ją jeszcze raz Skarbie.-zaśmiała się Lucy.
Po kilku minutach ciszy, zacząłem śpiewać.
*These are all my words on paper,
Feelings that can't wait till later.
This is my song for you
When is thought love was hurted
you helped me break the silence.
Here's my song for you
And I know we're standing in a
hurricane, but I know together
We can find a way.
Don't let go, come close
can you hear my heart?
For you I'm falling deep I'm lost
in you have found what I've
been missing
No one else can feel this space
cause no one else can take your
place.
For you I'm falling
This is my song for you
This is my song
for every dream unwoken,
for every word unspoken,
This is my song for you
And I know we're standing in a
hurricane, but I know together
We can find a way.
Don't let go, come close
can you hear my heart?
For you I'm falling deep I'm lost
in you have found what I've
been missing
No one else can feel this space
cause no one else can take your
place.
For you I'm falling
Thi is my song for you
You...
For you...
You...
These are all my words on paper,
Feelings that can't wait till later.
This is my song for you
Perrie POV:
Kiedy dotarłam do domu, przypomniałam sobie, że zostawiłam u Zayna swój telefon. Pamiętam, że zostawiłam na komodzie, przed drzwiami jego sypialni.
Zawróciłam z powrotem w stronę jego domu. Dotarłam tam jednak prawie po 30 minutach. Nie chciało mi się po prostu iść.
Weszłam po cichu i udałam się na górę. Na szczęście nikogo nie spotkałam po drodze. Biorąc telefon do ręki, usłyszałam głos Zayna i Lucille.
-Zaśpiewaj ją jeszcze raz Skarbie.-usłyszałam głos dziewczyny.
Skarbie? Czy oni...są razem?
Po chwili usłyszałam cudowny śpiew Zayna. Kiedy wsłuchałam się w słowa, cała zdrętwiałam. On śpiewał o niej...
Czyli Zayn jest z nią...
Przecież mówili, że są przyjaciółmi!
Łzy spływały po moich policzkach, kiedy wybiegłam z ich domu. Biegłam przed siebie jak najdalej. Chciałam uciec i więcej już ich nie zobaczyć.
Łzy zasłoniły mi cały widok. Biegłam nawet nie widząc drogi.
Po chwili usłyszałam dźwięk klaksonu, pisk hamulców i zapadła ciemność.
_____________________________________________________
*Te wszystkie moje słowa na papierze
Uczucia, które nie mogą czekać na późniejTo moja piosenka dla Ciebie
Gdy się myśli, że miłość była trudniejsza
Pomogłaś mi przerwać milczenie
Oto moja piosenka dla Ciebie
I wiem, że stoimy pośrodku
Huraganu, ale wiem, że razem
Możemy znaleźć sposób
Nie odchodź, podejdź bliżej
Słyszysz moje serce?
Dla Ciebie głęboko spadam, gubię się
W znalezieniu tego, co mi
Brakowało
Nikt nie może poczuć tego miejsca
Ponieważ nikt nie miał twojego miejsca
Dla Ciebie spadam
To moja piosenka dla Ciebie
To moja piosenka
Dla wszystkich niezburzonych snów
Dla wszystkich niewypowiedzianych słów
To jest piosenka dla Ciebie
I wiem, że stoimy pośrodku
Huraganu, ale wiem, że razem
Możemy znaleźć sposób
Nie odchodź, podejdź bliżej
Słyszysz moje serce?
Dla Ciebie głęboko spadam, gubię się
W znalezieniu tego, co mi
Brakowało
Nikt nie może poczuć tego miejsca
Ponieważ nikt nie miał Twojego miejsca
Dla Ciebie głęboko spadam
To moja piosenka dla Ciebie
Ciebie
Dla Ciebie
Ciebie
Te wszystkie moje słowa na papierze
Uczucia, które nie mogą czekać na później
To moja piosenka dla ciebie

No nie! Chyba se jaja robisz ;/
OdpowiedzUsuńNa początku sobie myślę, że przyszykujesz jakąś fajną akcję, że Ashley i Zayn będą się tak słodko całować czy coś, a tu taka tragedia! O, Boże, czy jej się coś stało? ;o
Nie dość, że biedna pomyślała, że Lucy i Zayn... to jeszcze ten wypadek, który nie jest pewny!
Weź tak nie zostawiaj mnie w niepewności ;ccc
Pisz szybko następny!
Tak na marginesie, to powinnam Ci nogi z dupy powyrywać -.- Jeszcze raz napiszesz taki krótki rozdział, to przysięgam, że Cie skrzywdzę!
Zapraszam;*
among-the-people.blogspot.com
Polać tej wyżej !
OdpowiedzUsuńJa też se myślałam, że będzie jakaś fajna scena,a tu lipka..
Chyba nic jej nie jest co nie??????????????
Oni są tacy słodcy, że muszą być razem !!!!
Czekam na nexta ;*